Hey! Hey! Tu Buzzer NBA! Czyli All-Star Game NBA Florydzie! Pojedynek Tytanów w Ohio! Perfekcyjny Simmons! Kolejna kontuzja w Warriors oraz Dominator Aldrigde…

Milwaukee Bucks (37-33) 117 – 124 Cleveland Cavaliers (41-29)

Kozak meczu: LeBron James – 40 punktów, 12 zbiórki i 10 asyst

W końcu jakieś pozytywne wieści z Ohio. Mimo, że wczoraj gruchnęła wiadomość, że z powodów zdrowotnych zespół opuszcza Coach Lue, to z drugiej strony powrót na parkiet Kevina Love poprawił nieco humory kibicom Cavs! Powrót Love zbiegł się z wizytą w Cleveland Giannisa i jego Bucks. Mimo niedawnych kłopotów w starciu z bardzo słabymi Bulls, tym razem zespół Cavs pokazał moc! LeBron i spółka kontrolowali przebieg wydarzeń na parkiecie od początku do samego końca!

Mecz ten byl kosmicznym pojedynkiem dwóch tytanów, którzy na parkiecie często dominują swoja fizycznością! Po stronie Bucks wielki mecz rozegrał Antek, który miał wielką ochotę zdobyć królestwo LeBrona, zdobywając w całym meczu 37 punktów!

Problem w tym, ze na dziś Krol jest wciąż tylko jeden! LeBron na wyczyny Giannisa odpowiedział kosmicznym triple-double na poziomie 40 punktów, 12 zbiorek i 10 asyst!

Był to 16 triple-double w tym sezonie Jamesa w jego 15 sezonie na parkietach NBA! Im starszy tym lepszy! Love zaliczył udany powrót na parkiet, zdobywając 18 punktów, 7 zbiorek i 4 asysty, a Kawaleria ostatecznie wygrywa z Bucks u siebie.

 

Los Angeles Lakers (31-39) 100 – 110 Indiana Pacers (41-30)

Kozak meczu: Myles Turner – 21 punktów, 7 zbiórki i 3 asyst

W Indianapolis doszło dziś do pojedynku pomiędzy Lakers vs Pacers! Choć obie ekipy znajdują się na przeciwnych biegunach, jeśli chodzi o cele na koniec sezonu, to mecz był bardzo ciekawy, a pięknych zagrań nie brakowało. Początkowo to Lakers objęli prowadzenie, głównie dzięki trio swoich wysokich, Lopez, Kuzma, Randle, którzy przez cały mecz byli głównym kreatorami ofensywy klubu z LA.

Od początku 2 kwarty do głosu zaczęli dochodzić gospodarze, którzy najmocniej uderzyli w 3 ćwiartce, pokonując Lakers w tej części meczu różnicą 14 punktów. Dzięki temu 8 punktowe prowadzenie przed decydującą kwartą ostatecznie wystarczyło, aby na spokojnie obronić swój parkiet przed młodymi talentami z LA. Ciężko wyróżnić jednego zawodnika wśród gospodarzy, ale na pochwałę zasługuje Turner, który w ostatnich tygodniach w końcu pokazuje drzemiący w nim potencjał. 

 

Charlotte Hornets (30-41) 94 – 108 Philadelphia 76ers (39-30)

Pierwszy Kozak meczu: Ben Simmons – 11 punktów, 12 zbiórki i 15 asyst

Drugi Kozak meczu: Joel Embiid – 25 punktów, 19 zbiórki i 4 bloki

Jedno z największych rozczarowań tego sezonu, zespół Hornets, gościł dziś w Philadelphi. Mimo 15 strat po stronie gospodarzy, nie mieli oni większych problemów, aby pokonać gości z Charlotte. Fatalna skuteczność oraz brak zaangażowania w obronie pozwoliły Sixers na pewne zwycięstwo. Kolejne show ze strony Embiida, 25 punktow, 19 zbiorek, który raz jeszcze w tym sezonie upokorzył Howarda.

Mimo tego bohaterem meczu był dziś Simmons, który wykręcił swój 9 triple-double w sezonie, a poza tym został pierwszym Rookie w historii, który podczas tego wyczynu osiągnął 15 asyst, nie notując ani jednej straty! Aż strach pomyśleć co ten młody dzik osiągnie w najbliższych czasach.

 

Memphis Grizzlies (19-51) 115 – 118 Brooklyn Nets (23-48)

Pierwszy Kozak meczu: Allen Crabbe – 22 punktów, 3 zbiórki i 2 asyst

Drugi Kozak meczu: Caris LeVert – 22 punktów, 3 zbiórki i 2 asyst

Dobra postawa gospodarzy w czwartej kwarcie pomogła Nets ostatecznie pokonać na Brooklynie Grizzlies! Trzeba oddać przyjezdnym, że mimo braku Gasola, postawili Nets duży opór, zmuszając gospodarzy do sporego wysiłku w ostatnich minutach tego meczu. Warto odnotować, że obie ekipy uzbierały w tym spotkaniu łącznie aż 38 strat, co może świadczyć tylko o tym, gdzie na dziś znajdują się obie ekipy! Przyznam się bez bicia, że kilku graczy Memphis, jacy dziś pojawili się na parkiecie widziałem po raz pierwszy, ale jak widać potrafili oni postraszyć bardziej zgranych ze sobą Nets. Mimo wszystko zyczę Nam, kibicom Grizzlies aby ten sezon już się zakończył.

 

Denver Nuggets (38-33) 141 – 149 Miami Heat (38-33)

Pierwszy Kozak meczu: James Johnson – 31 punktów, 11 zbiórki i 6 asyst

Drugi Kozak meczu: Kelly Olynyk – 31 punktów, 7 zbiórki i 4 bloki

Absolutne ofensywne szaleństwo miało dziś miejsce w Miami, gdzie doszło do starcia pomiędzy Nugges vs Heat. Jak niczym w meczu gwiazd, obie ekipy zapomniały o obronie i poszły na całość w ataku! Mecz ten ostatecznie przedłużył się o 2 dogrywki, a ostateczny wynik zatrzymał się na poziomie 141-149 dla gospodarzy z Florydy! Nie wiem, czy z jednej strony gratulować, czy się śmiać, że ekipy, które wciąż walczą o Playoffs pozwoliły sobie na taką grę w obronie. Bohaterem spotkania okazał się James Johnson, który 18 ze swoich 31 punktów zdobył podczas tych dwóch dogrywek! Szczerze nie pamiętam takiej sytuacji w NBA!

Nuggets przegrywając 3 z ostatnich 4 spotkań oddalają się od fazy Playoffs, ale pretensje mogą mieć tylko do siebie! Zapominając o obronie, nie można za każdym razem wygrywać ofensywą! Kilka dni temu tankujący Grizzlies im to udowodnili, ale widać, że nauczka od jednej z najsłabszych drużyn sezonu niczego ich nie nauczyła! 

 

Chicago Bulls (24-46) 92 – 110 New York Knicks (26-45)

Kozak meczu: Tim Hardaway Jr. – 22 punktów, 2 zbiórki

Kilkanaście lat temu, kiedy Bulls przyjeżdżali do MSG, to ten mecz oglądał cały świat! Dziś mało kto będzie pamiętał o tym wydarzeniu w starciu dwóch tankowców wschodu! Warto zauważyc, że jeszcze kilkanaście godzin temu Bulls walczyli jak równy z równym w starciu z LeBronem, aby dziś wyglądać na tle Knicks jak jakaś podwórkowa drużyna! Aby rzucić niecałe 36% z gry przeciwko takiej obronie jaką prezentuje Nowy York, to po prostu trzeba tego chcieć!

 

Golden State Warriors (53-18) 75 – 89 San Antonio Spurs (41-30)

Kozak meczu: LaMarcus Aldridge – 33 punktów, 12 zbiórki i 2 bloki

Mimo, że w San Antonio doszło dziś do starcia gigantów, to faworyt był tylko jeden! Widząc pierwszą piątkę zespołu Warriors, który dodatkowo po 11 minutach gry z powodu urazu miednicy stracił Draymonda Greena, nie można było przypuszczać, że Spurs przegrają ten mecz.

Sam Popovich by chyba wystrzelał swoich zawodników, gdyby w tak ważnym momencie walki o Playoffs nie potrafili ograć tak osłabionych Warriors! Na szczęście dla wszystkich kibiców gospodarzy wszystko zgodnie z planem i Spurs odnieśli swoje 4 zwycięstwo z rzędu. LaMarcus Aldridge pokazuje w ostatnich dniach, że poziom All-Star do czegoś zobowiązuje, uzyskując 33 punkty, prowadząc swoja drużynę w stronę Playoffs!

 

Detroit Pistons (31-39) 106 – 90 Sacramento Kings (23-49)

Kozak meczu: Blake Griffin – 26 punktów, 9 zbiórki i 7 asyst

Po 3 porażkach z rzędu podczas swojego tournee po zachodzie, w końcu zwycięstwo odnieśli Pistons! Gacze z Mo-Town dosyć gładko pokonali dziś Sacramento, głównie dzięki świetnej grze Blake Griffina. Griffin nie tylko sam przewodził w punktach, ale dodatkowo był najlepszym rozgrywającym na parkiecie, uzyskując 8 asyst. Po stronie Kings, kolejny milowy krok w karierze Vince Cartera, który przeskoczył Patricka Ewinga, wskakując na 22 miejsce w kategorii najlepszych strzelców w historii NBA. Oj ta grupa Carter, Nowitzki, Ginobili, przedłuża nam różowe lata 90-te!