Hey! Hey! Tu Buzzer NBA! Czyli wybite kły Wolves przez gniewnych Sixers! 2 tysiaki Brodacza i 59 zwycięstwo Rockets! Kolejne popisy na tablicach Wielkoludów ze wschodu oraz efektowny Magik z Orlando!

Minnesota Timberwolves (42-32) 108 – 120 Philadelphia 76ers (42-30)

Kozak meczu: Ben Simmons – 15 punktów, 12 zbiórki i 13 asyst

Philadelphia odniosła swoje 6 zwycięstwo z rzędu, dosłownie zmiatając z powierzchni parkietu walczących o Playoffs Wolves! Po 3 kwartach Sixers prowadzili już różnicą 31 punktów. Rookie Simmons osiągnął w tym meczu 10 triple-double w sezonie, co stawia go w historii jedynie za Oscarem Robertsonem, jeśli chodzi o podobne osiągnięcia w sezonie debiutanckim.

Do tego warto przypomnieć, że Sixers wciąż graja bez kontuzjowanego Fultza, który na treningach prezentuje się znakomicie. Do tego wszystkiego, Phila będzie miała wystarczająco dużo kapuchy w salary cup, aby w najbliższe lato podpisać gwiazdy o największym formacie! Czas pokaże, ale ciary przechodzą jak wiele talentu gromadzi się w tym zespole! Stawiam dodatkowo, że Sixers przeskoczą do końca sezonu Cavs i wskoczą na pudło wschodu przed Playoffs.

 

Chicago Bulls (24-49) 95 – 117 Detroit Pistons (33-40)

Pierwszy Kozak meczu: Andre Drummond – 15 punktów, 20 zbiórki i 4 bloki

Drugi Kozak meczu: Anthony Tolliver – 25 punktów i 6 zbiórki

W Detroit kibice Pistons mieli miły udany sobotni wieczór, oglądając na luzie jak ich pupile pokonują bez stresu tankujących Chicago. Po słabszych dniach, gigant Drummond przypomniał sobie, że właśnie on jest najlepiej zbierającym wielkoludem i zazdroszcząc ostatnich wyczynów Howarda, zdominował pomalowane po obu stronach parkietu. Pistons, którzy wciąż maja matematyczne szanse na Playoffs, już chyba sami w to nie wierzą, ale łatwe zwycięstwo z pewnością przyniosło wiele radości kibicom zgromadzonym na żywo.

 

Phoenix Suns (19-55) 99 – 105 Orlando Magic (22-51)

Kozak meczu: Aaron Gordon – 29 punktów, 11 zbiórki i 8 asyst

Zaledwie dwóch asyst zabrało dziś Gordonowi, aby skompletować triple-double! Niesamowicie efektowny dunker miał ogromne przebłyski w ataku na początku sezonu, kiedy to dwukrotnie zdobywał powyżej 40 punktów. Niestety dla Magic, był to sezon kolejnych kontuzji czołowych graczy, w tym Gordona, który zakończył się bardzo słabym wynikiem całej drużyny. Szykują się zmiany, które mogą zakończyć się rewolucją kadrową, ale chyba wyjścia nie ma. Dziś Magic dzięki solidnej pierwszej piątce ostatecznie pokonali u siebie Suns, o których trudno pisać coś pozytywnego w ostatnich tygodniach.

 

New Orleans Pelicans (43-31) 91 – 114 Houston Rockets (59-14)

Kozak meczu: James Harden – 27 punktów, 6 zbiórki i 8 asyst

W Houston miał miejsce kolejny popis dominacji Rockets, który tym razem boleśnie odczuli Pelicans. Mimo, że coraz to nowych drobnych urazów doznaje Harden, to trener nie oszczędza Brodacza, który nie zwalnia tempa w drodze do tytułu MVP! Harden jako pierwszy w tym sezonie przekroczył w tym meczu granicę 2000 punktów! Oprócz Brody, kolejny świetny mecz rozegrał Capela, który ani na moment nie przestraszył się Davisa, zdobywając potężne double-double na poziomie,18 punktów, 16 zbiorek! Tym samym Rockets wygrywają po raz 8 z rzędu i tylko cud może odebrać im jedynkę na zachodzie.

 

Los Angeles Lakers (32-40) 100 – 93 Memphis Grizzlies (19-54)

Kozak meczu: Kyle Kuzma – 25 punktów, 10 zbiórki i 3 asyst

Ciężko przychodzi ostatnio opisywanie meczów z udziałem Grizzlies. Mam takie nieodparte wrażenie, że Memphis przekroczyli granicę tankowania i ciężko mi patrzeć na to, co wyprawiają po obu stronach parkietu. Dziś jedynie w pierwszej kwarcie pokazali walkę, a później podobnie jak w ostatnich tygodniach, powoli przekazywali parkiet swoim rywalom LA. Lakers, którzy nie graja już dawno o Playoffs, nie zdemolowali ostatecznie tragicznych w tym sezonie Grizzlies, ale odnieśli pewne zwycięstwo w końcówce! Duet Kuzma, Randle raz jeszcze pokazał, ze to wokół nich, plus Ingram oraz Ball, powinno się budować przyszłość Lakers!

 

Charlotte Hornets (33-41) 102 – 98 Dallas Mavericks (22-51)

Kozak meczu: Dwight Howard – 18 punktów, 23 zbiórki i 2 asyst

Najbardziej wyrównany mecz ostatnich godzin odbył się w Dallas, gdzie miejscowi Mavericks walczyli do samego końca, aby obronić swój parkiet przed Hornets. Decydująca okazała się strata piłki przez Smitha Jr., która na pięć sekund przed końcem meczu zaprzepaściła szansę na udany pościg Mavs w końcówce! Po stronie Hornets kolejny popis w pomalowanym zaliczył Howard, który raz jeszcze w tym tygodniu poleciał na poziomie 18 punktów, 23 zbiórek. Dodatkowe wsparcie ze strony Walkera, 24 punkty, pozwoliło Hornets na odniesienie 3 zwycięstwa z rzędu, które przedłuża matematyczne szanse Hornets na Playoffs.