Odrodzenie Fioletowej mocy na Zachodzie…

Bycie fanem ekipy z Sacramento w ostatnich latach nie należało do rzeczy łatwych. Organizacja z stolicy Kalifornii, od czasu pamiętnego teamu z
finału Zachodu, przez następne lata nie potrafiła zbudować Drużyny. Przyzwyczajając kibiców do przeciętności i pojedynczych zrywów podczas
sezonu zasadniczego. Ostatni raz Kings gościło w fazie Playoffs w sezonie 2005/2006. Czyli od 12 lat lat jest nieobecne w tych prestiżowych
rozgrywkach. W historii ligi gorszą serią nieobecności w PO może pochwalić się tylko Warriors (1994-2006), Timberwolves (2004-2017) i Clippers
(1976-1991).

Kings to przecież organizacja, która grała w fazie Playoffs więcej razy niż Magic, Nets, Heat, Mavs, Cavs, Nuggets czy Pacers i przeszło
dwukrotnie razy więcej niż Clippers, Grizzlies, Raptors, Hornets, Timberwolves i Pelicans. Klasyfikuje się na 15 miejscu w lidze pod względem
udziałów w fazie Playoffs.

Ma na swoim koncie w przeciwieństwie do 12 ekip ligi Mistrzostwo NBA (1951 jako Rochester Royals). W tym samym roku wygrywając Konferencję
Zachodnią. Więcej razy potrafiła wygrać dywizję i konferencję niż lokalny Kalifornijski rywal – Clippers.

Dawne Kings definiuje pewien wielki zawodnik. Jeden z najlepszych rozgrywających w historii NBA – Oscar Robertson. Kings grało wtedy w Ohio pod nazwą Cincinnati Royals.

– Złoty medalista Olimpijski z kadrą USA z Rzymu 1960.
– Mistrz NBA 1971
– MVP 1964
– Czterokrotny uczestnik meczu gwiazd
– Debiutant roku NBA 1961
– 9 razy wybierany do All NBA Team.

W sezonie 1961/62, został pierwszym graczem w historii ligi, który osiągnął średnią podwójną liczbę punktów asyst w sezonie (30.8 pkt, 12.5 rpg i
11.4 ap).

Jest uznawany za najlepszego gracza w historii organizacji.

Drużyna przeniosła się do Sacramento w roku 1985. Największą gwiazdą drużyny w latach 90′ był Mitch Richmond. Wychowanek Kansas State
uczestniczył sześciokrotnie w meczu gwiazd NBA oraz zdobył złoto na Olimpiadzie w Atlancie (1996). Dołożył do tego nagrodę debiutanta roku
(1989) i MVP Meczu Gwiazd (1995).

W latach 1998-2006 Królowie regularnie stawiali się w fazie PO (8 krotnie). W tym okresie dwukrotnie wygrywając Konferencję Zachodnią.
Nowożytne Sacramento jest kojarzone szczególnie z drużyną z sezonu 2002. Klub wygrał wtedy sezon zasadniczy na Zachodzie (61-21), stając się najlepiej punktującą drużyną całej ligi. Magiczne skrzydła w postaci Webbera i Stojakovica wyeliminowały z fazy Playoffs na początek Jazz, a
następnie Mavs. W finale Zachodu rywalizowali z wielkim osobistym rywalem w postaci Lakers (konflikt stanowy). Po jednej z najbardziej
burzliwych rywalizacji finałowych w konferencji ostatnich lat, Kings uległo 3:4. Mecze odbiły się szerokim echem, ze względu na sędziowanie.

To, że przez lata władze robiły wszystko, by w Sacramento nie było sukcesów nie oznacza, że nie jest to wielka marka. Są bardzo często
bagatelizowani przez nowych odbiorców ligi nie pamiętających ich dobrych czasów. Mają piękną historię. Ekipa ta zasługuje na regularne pojawianie
się w topowej ósemce konferencji. Jeszcze dwa lata temu fioletowe koszulki z oficjalnego sklepu NBA były najgorzej sprzedającymi się jersey’ami
z wszystkich ekip ligi…

Po roku 2006 w Sacramento rostery były oparte na jednej gwieździe i tle tworzonym przez resztę zawodników wokół wspomnianej jednostki.

– Cousins 2010-2017
– Thornton 2010-2012
– Martin 2006-2010

Należy zaznaczyć wsparcie:
-Gay’a (2013-2017)
-Evans’a (lata gry z przerwami)
-Artesta (2006-2008)
Oraz jeden świetny sezon Isaiah Thomas’a (2013/14).

W latach 2011-2014 ekipa Kings stała się również celem niewybrednych żartów wywołanych draftami. Nikt inny w wspomnianym przedziale czasowym nie mylił się w czasie loterii tak bardzo. Tym sposobem :

Draft 2014 numer 8 – Nik Stauskas
Draft 2013 numer 7 – Ben McLemore
Draft 2012 numer 5 – Thomas Robinson
Draft 2011 numer 11 – Jimmer Fredette

Przez 10 lat, w okresie 2007-2016 Królowie, mając do dyspozycji aż 8 wyborów w pierwszej dziesiątce draftu głównie pudłowali z decyzjami.
Wyjątkiem potwierdzającym regułę okazał się DeMarcus Cousins. Piąty wybór draftu 2010.

Młody środkowy okazał się prawdziwym objawieniem i indywidualnością w trawionej wewnętrznym problemami organizacji. Szybko stał się wielką
gwiazdą, a jego ofensywne popisy skutecznie ściągały publikę na arenę, mimo braku wyników i sukcesów. W swoim debiutanckim sezonie został
wybrany do pierwszej piątki Rookie Team. W barwach Sacramento trzykrotnie zagrał w Meczu Gwiazd, dwukrotnie został wybierany do All-NBA
Second Team i zdobył złoto olimpijskie z Kadrą USA. Łącznie dla drużyny zdobywał średnio 21.1pkt na mecz przez 7 lat gry.
Czarę goryczy przelał draft 2015. Kierujący organizacją z numerem szóstym wybrali środkowego – Willy-Cauley Steina, odrzucając przykładowo Devina Bookera. W obliczu gry Cousinsa na pozycji środkowego, nikt nie potrafił sobie wytłumaczyć dokonanego wyboru.

Cierpliwość fanów dobiegała końca. Wyniki sportowe organizacji z tak piękną historią pozostawiały wiele do życzenia. Zmienność trenerów
przyprawiała o zawrót głowy:

George Karl 2015-16
Tyrone Corbin 2014-15
Mile Malone 2013-14
Keith Smart 2012-13
Paul Westphal 2009-12
Kenny Natt 2008-09
Reggie Theus 2007-08
Eric Musselman 2006-07

Szczyt niechlubnego rankingu NBA jeżeli chodzi o zmienność Coachów. Żaden nie zagrzał miejsca na dłuższy czas… Nikt tez nie znalazł efektywnego pomysłu na grę i odbudowę wielkiej marki. Legendarny Rick Adelman to ostatni człowiek, który potrafił wprowadzić ekipę do fazy PO (ośmiokrotnie, ostatni raz w 2006 roku, kończąc swoją przygodę trenerską na ławce Kings).

28 maja 2013 roku, Hinduski milioner Vivek Ranadive odkupił od rodziny Maloof 65% udziałów w drużynie Kings za 350 milionów dolarów. Była to
nadzieja dla każdego fana Sac Town na powrót wielkich czasów. Ranadive zasłużył się jako pierwszy współwłaściciel Drużyny NBA Indyjskiego
pochodzenia. W latach 2010-2013 był bowiem jednym z właścicieli Golden State Warriors. Sprzedał swoje udziały w drużynie z Oakland, by móc sobie pozwolić na wykup Kings.

19 lutego 2017 okazał się kluczowym dniem dla nowych losów drużyny z Sacramento. Władze podjęły bardzo odważną decyzję, która spotkała się z dużą krytyką. Zadecydowano, że najlepszy gracz organizacji – DeMarcus Cousins – zostanie wytransferowany do Nowego Orleanu. Taki wybór zaszokował świat. Boogie bardzo mocno utożsamiał się z swoją drużyną. Zapowiadał, że chce wrócić z Kings na drogę sukcesu i dobrze czuje się w mieście. Dodatkowo wspierał fioletową publikę w atakach na lokalnych przeciwników – Lakers i Warriors. Finalnie jednak Cousins opuścił stolicę słonecznego stanu. Center, mimo ogromnych umiejętności, miał dużo na sumieniu. Przy swoim charakterze i temperamencie bardzo często faulował, nie słuchał trenera, odpuszczał defensywę i podzielił szatnię Kings. W pewnym okresie rozmawiał tylko z wybranymi graczami swojej drużyny. Dużymi umiejętnościami i szczerością w otwartej krytyce polityki Kings zaskarbił sobie jednak sympatię trybun. Wielu fanów do dzisiaj nie pogodziło się z jego transferem.

Pelicans w tej wymianie oddali do Kalifornii:

– Buddy Hielda
– pick pierwszej rundy draftu 2017 (wybór top 10 finalnie wymieniony na dwa wybory top20 od Blazers)
– pick drugiej rundy draftu 2017
– Tyreke Evansa
– Langstona Gallowaya

Decyzja okazała się strzałem w 10. Wielu uznaje trade DMC za początek dobrych decyzji zarządu Sac Town. Pozwoliło to zbudować potencjał ekipy od zera. Zadecydowano, że będzie to inwestycja w młodzież. Odejście środowego pozwoliło na:

– Zdobycie solidnego zawodnika na pozycje numer dwa (Hield).
– wybór Jacksona za pick otrzymany od Pelikanów. Mistrza ligi akademickiej z Północną Karoliną.
– Wybór Giles’a. Młodzieżowego reprezentanta Stanów Zjednoczonych.
– wybór Masona za pick drugiej rundy od NOP. Solidnej jedynki tworzącej wsparcie z Ławki.
– wybór Bagleya z numerem drugim draftu 2018. Ogrywanie młodzieży w 2017 wywołało słabsze wyniki, a co za tym idzie wysoki wybór następnego
draftu…

Tym oto sposobem, tracąc Cousinsa, Królewska Ekipa zyskała pięciu nowych młodych i perspektywicznych graczy na lata. Cousins natomiast nie
nacieszył się zbyt długo pozycją w Nowym Orleanie.

Od 2016 roku ponownie coś ruszyło i wszystko zmierza w dobrym kierunku, budując ekipę od fundamentów. Imponuje stawianie na młodzież, która do tego swoją przygodę z NBA rozpoczyna w Sacramento i utożsamia się z fioletowymi koszulkami. Ci zawodnicy znają ligę tylko przez pryzmat Kings.

Do szatni po latach wróciła zdrowa atmosfera. W drużynie nawiązały się przyjaźnie również poza parkietem, co dobitnie pokazują media
społecznościowe. Średnia wieku pierwszej piątki wynosi 23 lata, wiec jest to dobry prognostyk na przyszłość.

Nowe Kings stawia na młodzież. Siłę nowej rotacji stanowią:

– De’Aaron Fox (1997) – 5 wybór draftu 2017. MVP turniej SEC z ekipą Kentucky.

– Marvin Bagley III (1999) – 2 wybór draftu 2018. Pierwszy skład All-America 2018, gracz roku ACC 2018, ACC 2018 Rookie of the year, galeria sław Duke.

– Buddy Hield (1993) – 6 wybór draftu 2016. Uczestnik final 4 NCAA 2016, pierwszy skład All-American 2016, laureat nagrody Naismitha za najlepszego gracza NCAA sezonu 2016, zaliczony do pierwszego składu debiutantów NBA 2017 i dwukrotny uczestnik Rising Star Challenge.

– Willie Cauley Stein (1993) – 6 wybór draftu 2015. Obrońca Roku NCAA 2015, pierwszy skład All-American 2015, MVP turnieju SEC, zaliczony do
drugiego składu debiutantów NBA 2016.

– Harry Giles (1998) – 20 wybór draftu 2017. Reprezentant USA U-16, U-17 i U19. Złoty medalista MŚ U-19 i U-17. Wybrany do składu finałowego NCAA 2017.

– Frank Mason (1994) – 34 wybór draftu 2017. Mistrz i MVP uniwersjady z Kadrą USA, Zaliczony do składu All-American 2017, 3 statuetki zawodnika
roku NCAA.

– Justin Jackson (1995) – 15 wybór draftu 2017. Reprezentant USA U-16 i U-18, Mistrz NCAA z Północna Karoliną, zawodnik roku ACC, All-American
2017, lider ACC 2017 w liczbie zdobytych punktów.

– Bogdan Bogdanovic (1992) – 27 wybór draftu 2014. Srebrny medalista Olimpijski, srebrny medalista mistrzostw świata i Europy z reprezentacją
Serbii, mistrz Euroligi 2017, czterokrotny mistrz Serbii z Partizanem, dwukrotny mistrz Turcji z Fenerbahce, MVP Pucharu i finałów ligi Tureckiej, dwukrotnie laureat nagrody wschodzącej gwiazdy Euroligi, lider strzelców finałów Euroligi 2017.

Mogą cieszyć długie kontrakty młodych zawodników. Przyszłość organizacji jest zakontraktowana do 2022 i 2023 roku. Bagley jest klasycznym Two way playerem i podobnie jak Fox jest też slasherem. Afro Team, mimo młodego wieku, potrafi już świetnie dogadywać się na parkiecie. Wokół tej dwójki szczególnie mocno budowane są nadzieje na wielką przyszłość.

Pick pierwszej rundy draftu 2019 odchodzi w rozliczeniu. Nie ma więc już mowy o tankowaniu w nadzieji na nowy talent. Królowie bez kompleksów rozpoczęli nowy sezon, pokazując masę ochoty do gry i talentu. W następnych latach dodatkowo dochodzą po trzy wybory w drugiej rundzie loterii 2019 i 2020. Heat natomiast oddaje swój drugi wybór w 2021. Czystość wyborów pierwszej rundy od roku 2020 wygląda równie perspektywicznie.

Po drafcie 2016 Królowie zapoczątkowali nową tradycję. Młodzież wybrana w drafcie otoczona przez pozostałych członków ekipy bierze udział w
„Sacramento Kings Rookie dance contest”. Nowi zawodnicy w ramach zabawy musza wtedy zatańczyć do utworu wybranego przez publiczność w Golden 1 Arenie.

Całość wpływa bardzo pozytywnie na atmosferę w drużynie.

W Sacramento pamiętają o swoich korzeniach. Uznani zawodnicy nadal pracują w klubie:

– Vlade Divac – prezydent do spraw operacyjnych.

– Peja Stojakovic – dyrektor do spraw zawodników i rozwoju. Dyrektor generalny Reno Bighorns (drużyna D-league silnie powiązana z Kings).

– Doug Christie – komentator Sacramento Kings dla stacji NBC.

– Mike Bibby – jeden z terenów od przygotowania fizycznego.

– Chris Webber – Jego firma to jeden z głównych inwestorów wybudowanej nowej hali Kings.

Jak widać każdy z legendarnej piątki nadal ma swoje miejsce w organizacji, do tego posiadając prywatne miejsce VIP na arenie.

Władze klubu dodatkowo cyklicznie organizują zlot zasłużonych zawodników na swojej hali. Fani maja wtedy szansę na zdjęcie czy autograf swojego ulubionego gracza z przeszłości.

Moja przygoda z NBA rozpoczęła się w 2002 roku. W tym samym roku zapoczątkowałem kult Sacramento Kings. Rozpoczynając prywatny support była to drużyna na absolutnym szczycie ligi. Może właśnie dlatego tak bardzo przypadła wtedy do gustu dzieciakowi lat 90-tych. Świetny ofensywny styl gry, wyniki i wielkie indywidualności, złożone w zespół z prawdziwego zdarzenia. Byłem kiedy miały miejsce wielkie sukcesy. Jestem wiec zobowiązany, by być kiedy drużyna przeżywała wielkie kryzysy.

Tym większa będzie moja satysfakcja, kiedy ulubiona ekipa po latach wróci do fazy Playoffs. Czekam na ten dzień już 12 lat. Czuję, że nadchodzi wielkimi krokami…

#SacramentoProud

Opracował: Bartosz Bartkowiak

Efekty: Padre